Była zimna listopadowa noc. Niebo było pełne gwiazd. Na ulicach było pusto i cicho. Gdyby nie światło latarni byłoby tam całkiem ciemno. W powietrzu unosiła się woń dymu z papierosa, którego palił. Poczuł, że zaczyna być głodny. Gdy zauważył dziewczynę chodzącą raz w jedną, raz w drugą stronę wiedział, że mu nie wolno dać ponieść się uczuciu głodu. Jednak instynkt był silniejszy. Ciężko nad tym zapanować.
Podszedł do niej i jak już miał się nią pożywić, doszło do niego co robi.
Natychmiast się odwrócił "nie wolno mi!" pomyślał. Słyszał nerwowy oddech dziewczyny na swoich plecach. Znów się obrócił przodem do dziewczyny, aby wymazać jej to zdarzenie z pamięci. Przecież nie miał już teraz wyboru. Albo wymaże jej kilka sekund z życia, albo odbierze je całkiem. Ku jego zdziwieniu, nastolatka stała i przyglądała się mu zamiast uciekać. Miała przekręconą głowę i wyglądała jak połączenie ptaka i maszyny.
Dziewczyna- wiedziałam, że istniejecie! - powiedziała to z dumą i podekscytowaniem.
No pięknie. Tym bardziej trzeba jej to wymazać. Już się zabierał... ale nieznajoma znów mu przeszkodziła
Dziewczyna- piję werbenę
No tak. Werbena to zioło uniemożliwiające wampirom perswazję. Był już bardzo zirytowany. Skoro jej nie zahipnotyzuje to jednak jest zmuszony się na niej pożywić. Wiedział, że tak nie można jednak cieszył się z faktu że ma wymówkę.
Mężczyzna- jakoś sobie z tym poradzę
Powiedział z szyderczym uśmiechem, po czym wbił w nią kły. Piekła go jej krew, bo miała w sobie to cholerne zielsko. Mimo wszystko nie przerywał i boleśnie sączył krew. Mówili mu, że jest dziwakiem i odmieńcem, ponieważ lubił ból. Ah, jakże śmieszne były próby wyrywania się. Ci ludzie... Przecież on był wiele silniejszy. Nie miała z nim szans. Blondynka krzyczała lecz nikt jej nie słyszał. Jej krzyk tylko sprawiał, że chciał więcej i więcej. Po pewnym czasie dziewczyna przestała się ruszać. Chłopak wyjął chusteczkę z kieszeni i wytarł nią sobie usta z krwi. Uśmiechnął się i poszedł dalej zostawiając ciało na środku drogi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz