Postanowiłam że wyjadę z rodzinnego miasta. Tutaj mieszczą się wszystkie moje wspomnienia. Te dobre jak i te złe... ale zdecydowana większość to jednak te złe. Musiałam ruszyć dalej z życiem. Mieszkałam z ciotką i 2 siostrami. Atmosfera w domu zawsze była nie do zniesienia. Zawsze byłam pomiatana przez ciotkę Marię. Moje siostry miały zawszę trochę lepiej, ale w sumie to nie było wielkiej różnicy. Camielle zawsze ulegała i podporządkowywała się zdaniu ciotki, a Gwen ciągle pracowała i przychodziła do domu tylko na noc. Rodzice zostawili nas gdy byłyśmy małe. Najgorsze jest to, że 3 dni temu zmarła mi przyjaciółka... Ann była jedyną osobą która trzymała mnie przy zdrowym rozsądku. Stwierdzono że zmarła wskutek ataku zwierzęcia, choć w to nie wierzę. Przed śmiercią zachowywała się dziwnie i ewidentnie coś ukrywała. Była jedyną osobą na której mi tak naprawdę zależało, a ona nie chciała mi zaufać i powiedzieć co ją dręczy. Tęskniłam za jej blond lokami i szerokim uśmiechem którego widziałam co dzień.
-Zoey! Zostań! - przerażony głos dochodzący z przedpokoju wyrwał mnie z tych dołujących myśli. To była ciotka.
Nigdy się mną nie interesowała, więc dlaczego akurat teraz? Ciągle tylko piła i narzekała. Ehh... Kończyłam pakowanie się. Rozejrzałam się po pokoju. Był mały, ale zawsze niezawodny. Meble były w kolorze ciemnego drewna, a ściany lawendowe. W tym miejscu spędziłam moje dzieciństwo.
Meble, zawsze załadowane po same brzegi- teraz były puste. Czy nie będzie mi brak tego miejsca? Tych moich własnych czterech ścian? Czy będę w stanie zostawić te meble, które w dzieciństwie były moją bazą? Czy... do pokoju weszła Camille ze spuszczoną głową. Była ode mnie młodsza o 2 lata. Nie byłyśmy ze sobą związane ale z całej rodziny to jej najbardziej ufałam.
Camielle -Dlaczego wyjeżdżasz?- spytała się niepewnie cichutkim tonem.
Dobrze znała odpowiedź na to pytanie. Zapewne spytała się mnie o to, tylko dlatego że nie miała innego pomysłu. Spojrzałam jej głęboko w wielkie piwne oczy, po czym odwróciłam wzrok i wróciłam do pakowania walizek. Camielle nadal się we mnie wpatrywała jak dziecko na matkę która nie chce mu kupić lizaka. Wywróciłam oczyma i znów odwróciłam się w jej stronę.
Zoey- co chcesz usłyszeć? "Chciałam wyjechać bo nie mam zamiaru tutaj przebywać ale twoje pytanie odmieniło moją decyzję?" *cisza* To raczej się zawiedziesz -byłam już powoli zirytowana.
Nerwowo zapakowałam ostatnią pamiątkę po Ann do wielkiej czarnej torby. Wzięłam ją pod ramię i wyszłam, szturchając ją ramieniem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pojadę do Gloom, małego miasteczka we Francji. Wynajmę tam hotel na 3 dni i ruszę dalej. Jeszcze nie wiem gdzie, ale obstawiam Bułgarię. Zanim na stałe się gdzieś przeniosę, chcę pozwiedzać wielki świat. Jadąc samochodem wszystko wydawało się być nieruchome i najzwyczajniej w świecie nudne. Droga dłużyła się, a ja oglądałam wielki świecący księżyc lekko osłonięty chmurami. Po pewnym czasie księżyc zniknął za drzewami i wróciłam do punktu wyjścia-nudy. Nie powinnam tak potraktować siostry... ona chciała przecież jak najlepiej. Postąpiłam egoistycznie... przecież i tak nie ucieknę od problemów. Jeszcze wczoraj cały mój pomysł z wyjazdem był taki świetny, a teraz miałam co do niego wątpliwości. Stop-odgoniłam od siebie te wszystkie myśli i skupiłam się na drodze.
Po trzech godzinach powoli zaczynałam przysypiać, więc zatrzymałam się w restauracji ze ślicznym oświetleniem na zewnątrz. Weszłam do środka i zaczęłam szukać wzrokiem wolnego miejsca. Ściany były pomalowane na czerwono-szaro, choć i tak na większości wisiały obrazy przedstawiające maki i inne czerwone kwiaty. Po restauracji roznosił się zapach jedzenia. Usiałam i zamówiłam obiad. Nie musiałam długo czekać, więc nie miałam okazji na przysypianie. Do baru weszli trzej mężczyźni w czarnych kurtkach. Byli strasznie seksowni ( *o* ) . Pierwszy- najseksowniejszy. cały na czarno, miał czarne rozwichrzone włosy i ciemne okulary. Szedł przodem i widać było że "dowodzi". Drugi- seksowny blondyn o niebieskich oczach, popatrzył się na mnie, uśmiechnął się i odwrócił wzrok podążając za tym pierwszym. Trzeci- zabiegany szatyn. Miał śliczną oliwkową cerę. Dobiegł do reszty trzymając w dłoniach jakieś papiery i dyskutując o czymś. Usiedli przy stoliku obok mnie i zaczęli rozmawiać. Z początku cicho ale ciągle zwiększali ton.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pojadę do Gloom, małego miasteczka we Francji. Wynajmę tam hotel na 3 dni i ruszę dalej. Jeszcze nie wiem gdzie, ale obstawiam Bułgarię. Zanim na stałe się gdzieś przeniosę, chcę pozwiedzać wielki świat. Jadąc samochodem wszystko wydawało się być nieruchome i najzwyczajniej w świecie nudne. Droga dłużyła się, a ja oglądałam wielki świecący księżyc lekko osłonięty chmurami. Po pewnym czasie księżyc zniknął za drzewami i wróciłam do punktu wyjścia-nudy. Nie powinnam tak potraktować siostry... ona chciała przecież jak najlepiej. Postąpiłam egoistycznie... przecież i tak nie ucieknę od problemów. Jeszcze wczoraj cały mój pomysł z wyjazdem był taki świetny, a teraz miałam co do niego wątpliwości. Stop-odgoniłam od siebie te wszystkie myśli i skupiłam się na drodze.
Po trzech godzinach powoli zaczynałam przysypiać, więc zatrzymałam się w restauracji ze ślicznym oświetleniem na zewnątrz. Weszłam do środka i zaczęłam szukać wzrokiem wolnego miejsca. Ściany były pomalowane na czerwono-szaro, choć i tak na większości wisiały obrazy przedstawiające maki i inne czerwone kwiaty. Po restauracji roznosił się zapach jedzenia. Usiałam i zamówiłam obiad. Nie musiałam długo czekać, więc nie miałam okazji na przysypianie. Do baru weszli trzej mężczyźni w czarnych kurtkach. Byli strasznie seksowni ( *o* ) . Pierwszy- najseksowniejszy. cały na czarno, miał czarne rozwichrzone włosy i ciemne okulary. Szedł przodem i widać było że "dowodzi". Drugi- seksowny blondyn o niebieskich oczach, popatrzył się na mnie, uśmiechnął się i odwrócił wzrok podążając za tym pierwszym. Trzeci- zabiegany szatyn. Miał śliczną oliwkową cerę. Dobiegł do reszty trzymając w dłoniach jakieś papiery i dyskutując o czymś. Usiedli przy stoliku obok mnie i zaczęli rozmawiać. Z początku cicho ale ciągle zwiększali ton.
Mężczyzna w ciemnych okularach- zamknijcie się! Tutaj są ludzie!
Szatyn- Alexarder! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - a więc ten cały na czarno nazywał się Alexander... *uśmiechnęłam się* - jeśli zrobimy po twojemu, wszystko legnie w gruzach!!
Blondyn- uciszcie się! Chyba nie chcecie robić tu sceny!
Alexander- zamknij ryj Eliot! Jeśli mój plan wy...
*został zagłuszony*
Zoey- już robicie scenę... - nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale cholernie tego żałuję...
Alexander wstał od stołu i zaczął iść w moją stronę. Co ja narobiłam... trzeba było siedzieć cicho.
Eliot *biegnąc zatrzymać Alexa*- Dominic pomóż mi!
Dominic poderwał się i zaczął odpychać mężczyznę próbującego mnie pobić. Wyglądało to na leciutkie użycie siły a skutek był taki, że Alexander z hukiem poleciał wprost na okno rozbijając szybę. Pomimo upadku po którym ja nie umiałabym się ruszyć umięśniony mężczyzna wstał w zadziwiającym tempie i zaczął biec w stronę Dominica. blondyn-Eliot wskoczył między nich i poleciał na ziemię. Chyba złamał rękę. Popatrzył się ma mnie smutnym, wołającym o pomoc wzrokiem. Chociaż w ogóle go nie znałam czułam się zobowiązana żeby mu pomóc i zawieść do szpitala. W końcu to ja to rozpętałam. Alexander popatrzył się w naszą stronę. Gdy zauważył złamanie otwarte (jak na moje oko) blondyna jego oczy jakby zmieniły kolor na czerwone. Już pewnie fantazjuję pod wpływem strachu. Teraz miał wzrok nie taki jakby chciał nas pobić, ale jakby chciał nas co najmniej zabić. Dominic rzucił się na niego.
Dominic- wyprowadź go! Jedźcie do szpitala! Wrócę tam!
Wzięłam chłopaka pod ramię i bez słowa wybiegliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nerwowo siedziałam przed salą szpitalną oczekując na wyniki badań. Nie wiem czego chciałam. Z jednej strony chciałam się wynieść, bo moim obowiązkiem było tylko zawieźć tu Eliota, a nie czekać na wyniki. Ale z drugiej strony muszę usłyszeć czy nic mu nie jest no i czekać na Dominica. Słyszałam tylko rozmowy lekarzy i pielęgniarek. Woń środków dezynfekujących oplatała cały szpital. Wszyscy chodzili w workowych butach. Denerwowałam się jak nigdy. Wolałam już chyba wrócić do ciotki. Drzwi wejściowe otworzyły się. Od razu odwróciłam głowę. W drzwiach pojawili się Dominic i Alexander. Razem! Serce mi mocniej zabiło. No to już jestem martwa...ten Alexander to jakiś psychol! Zamiast tego mężczyźni idący przez korytarz szczerzyli się do wszystkich jak gdyby nigdy nic.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nerwowo siedziałam przed salą szpitalną oczekując na wyniki badań. Nie wiem czego chciałam. Z jednej strony chciałam się wynieść, bo moim obowiązkiem było tylko zawieźć tu Eliota, a nie czekać na wyniki. Ale z drugiej strony muszę usłyszeć czy nic mu nie jest no i czekać na Dominica. Słyszałam tylko rozmowy lekarzy i pielęgniarek. Woń środków dezynfekujących oplatała cały szpital. Wszyscy chodzili w workowych butach. Denerwowałam się jak nigdy. Wolałam już chyba wrócić do ciotki. Drzwi wejściowe otworzyły się. Od razu odwróciłam głowę. W drzwiach pojawili się Dominic i Alexander. Razem! Serce mi mocniej zabiło. No to już jestem martwa...ten Alexander to jakiś psychol! Zamiast tego mężczyźni idący przez korytarz szczerzyli się do wszystkich jak gdyby nigdy nic.
Alexander- gdzie nasz wpół-martwy kolega?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
WIEM, WIEM, NA RAZIE NUDNE XD MAM NADZIEJĘ ŻE MIMO TO CHĘTNIE PRZECZYTACIE KOLEJNY ROZDZIAŁ GDZIE PEWNIE BĘDZIE JUŻ JAKAŚ AKCJA. TAK WIĘC KOMENTUJCIE, OCENIAJCIE, HEJTUJCIE I CO TAM JESZCZE CHCECIE ;3
WIEM, WIEM, NA RAZIE NUDNE XD MAM NADZIEJĘ ŻE MIMO TO CHĘTNIE PRZECZYTACIE KOLEJNY ROZDZIAŁ GDZIE PEWNIE BĘDZIE JUŻ JAKAŚ AKCJA. TAK WIĘC KOMENTUJCIE, OCENIAJCIE, HEJTUJCIE I CO TAM JESZCZE CHCECIE ;3



Gdybym byla polonistką to doczepilabym się do stylistyki.. ale nie jest :D wiec dla mnie jest ok . Czekam na sceny z Eliotem :* :P
OdpowiedzUsuńhahah. Wiem, że interpunkcja i ogólnie cała reszta u mnie leży ;D Mam inne plany co do Eliota ;3
Usuń